To był najdłuższy mecz w historii Skalnika Sulejów. Spotkanie kończące rundę jesienną rozgrywane było w niedzielę… oraz czwartek, na dodatek w dwóch lokalizacjach.

 Nie nadający się do przeprowadzenia rozgrywek „stadion” przy ulicy Koneckiej 45 w Sulejowie, zastąpiony został przez treningowe boisko Lechii Tomaszów Mazowiecki i właśnie tam wczoraj o godzinie 20:00 na ostatnie 44 minuty spotkania wybiegli zawodnicy z Sulejowa oraz Brzezin.

 O ile pierwszą część meczu, rozgrywaną w Sulejowie, można pominąć milczeniem z powodu warunków w jakich została rozegrana, to już wczorajsze minuty przyniosły wiele emocji. Od pierwszych chwil zawodnicy z Sulejowa rzucili się do odrabiania strat z pierwszej połowy, co w kilka minut przyniosło upragnioną bramkę i remis. I kiedy zdawać się mogło że ciągłe ostrzeliwanie bramki rywali pozwoli wyjść na prowadzenie, znów w szeregi drużyny wkradł się marazm i niepotrzebne rozgrywanie piłki przez linię obrony. Kilka nerwowych strat, pozwalający na agresywną grę przeciwnika arbiter oraz odważniejsze wyjście rywali i przepis na nieszczęście gotowy.

 Jeden z nielicznych strzałów rywali (pierwszy celny) przyniósł bramkę, gol który nie powinien się wydarzyć sądząc po przebiegu pierwszych minut, odebrał rozpędzonym zawodnikom sulejowskiej drużyny skrzydła. Zachęceni do brutalnej gry rywale, po kilku groźnych faulach ze swojej strony pozostawionych bez reakcji arbitra, w okolicy 80 minuty meczu sfaulowali Jakuba Kmitę, początkowo puszczona akcja po silnym uderzeniu głową doczekała się reakcji arbitra dopiero po wykopaniu piłki na aut przez piłkarzy z Sulejowa. Uderzenie było tak silne, że wchodzący na plac gry zaledwie kilka minut wcześniej nasz zawodnik, został zniesiony z boiska do szatni skąd po kilku minutach został podjęty przez załogę ZRM Tomaszów Mazowiecki i odwieziony do szpitala na badania. 

 Ostatnie minuty spotkania wraz z doliczonym czasem gry to powrót do początku, ciągłe ataki naszych, przerywane dalekimi wybiciami przeciwnika, które z powodu gry „z wiatrem” za każdym razem odsuwały nasze ataki daleko od bramki rywali.

 Bardzo nieudana runda jest już szczęśliwie za Skalnikiem. 5 punktów przewagi nad strefą spadkową, brak trenera, poszukiwanie skrawka miejsca do treningów i zaglądająca w oczy wizja spadku zamiast walki o czołowe 5 miejsc, to z pewnością nie jest obraz jaki po pierwszych spotkaniach rundy widzieliśmy w Sulejowie. Wciąż jednak jest to zespół budowany na silnych podstawach, który z nowym szkoleniowcem powinien przezwyciężyć największy kryzys drużyny od awansu do 4 ligi.

uizysklep

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.